Sopot - Wpadka.
Kiedys byłem małym chłopcem, ale już wtedy myślałem o dziewczynach. Gdy byłem większy i pełnoletni pożyczył mi ojciec brykę jak to dzisiaj mówią - kanciaka. Tym super jak na dawne czasy samochodem marki Fiat 125p kombi, wybrałem się z moją przyjaciółką Aleksandrą do znanego nadmorskiego kurortu o nazwie Sopot. Syn badylarza, który również zaiwaniał przez cały tydzień w sklepie, mógł czasem zaszaleć. Wynająłem pokój w Grand Hotelu, czym najwyraźniej zaimponowałem dziewczynie, a jednocześnie ściągnąłem na siebie tajniaków z milicji, ciekawych i za czyje pieniądze wypoczywa smarkacz w tym najlepszym w Sopocie hotelu. Doszedłem do wniosku, że z moimi wszelkimi wadami i zaletami jest tak, że liczy się tylko jedna zaleta. To są pieniądze.
Sopot nie był dla mnie czymś nowym, bo byłem tam wcześniej z inną dziewczyną i potrafiłem się z nią już tam wyszaleć. Teraz nie było szaleństwa, bo jak się okazało, cel był całkiem inny. Z Sopotem związana jest moja chyba najważniejsza decyzja, która rzutowała na moje dalsze życie.